Na naszych oczach rozgrywa się walka o Kazimierz i jego przyszłość. Popularna część Starego Miasta stała się areną sporu między mieszkańcami, aktywistami a inwestorem, któremu przyglądają się Zakon Kanoników Regularnych Laterańskich oraz Urząd Miasta Krakowa.

Historia krakowskiego Kazimierza sięga odległych czasów króla Kazimierza Wielkiego. Wówczas miasto było domem dla mieszkańców, którzy toczyli w nim swoje normalne życie. Obecnie ta część Krakowa jest obowiązkowym przystankiem dla wszystkich turystów. Po starym Kazimierzu niemalże nie ma już śladu. Postępująca gentryfikacja, która swoimi mackami już dawno objęła okolice Rynku Głównego, wpycha się właśnie na Kazimierz.
Spór o kamienice przy ulicach Bożego Ciała i Józefa nie schodzi z pierwszych stron lokalnych gazet i blogów. Atmosfera jest gorąca, ponieważ Kazimierz chyba nigdy nie był przedmiotem tak ożywionej dyskusji. W scenariuszu pełnym dramatycznych zwrotów akcji mamy kilka stron:
- lokalna społeczność, czyli mieszkańcy wspomnianych kamienic,
- miejscy aktywiści, czyli osoby broniące tych powyżej,
- inwestor, który chce wybudować największy dotychczas hotel na Kazimierzu,
- Zakon Kanoników Regularnych Laterańskich, którzy są właścicielami spornych budynków,
- Urząd Miasta, który ustami prezydenta deklaruje pomoc mieszkańcom.
Źródła problemu
Zgodnie z informacjami publikowanymi przez różne media (m.in. OKO press i TVN 24) Zakon Kanoników Regularnych Laterańskich otrzymał budynki w akcie darowizny w 1883 roku. Warto tutaj jednak nadmienić, że zakonników na Kazimierz sprowadził król Kazimierz Wielki i od tamtej pory są w tym miejscu obecni. Natomiast próżno szukać informacji, kto i w jakich okolicznościach podarował zgromadzeniu problematyczne kamienice.
Każda z wymienionych stron ma swoją rację, której trudno odmówić. Lokalna społeczność chce być chroniona przed gentryfikacją Kazimierza, a miejscy aktywiści dorzucają do tego troskę o dziedzictwo tego miejsca oraz lokalnych przedsiębiorców. Inwestor, jak to inwestor, po prostu chce zarobić bez patrzenia się na kogokolwiek innego. Zakon Kanoników Regularnych Laterańskich chce czerpać realne zyski z dzierżawy swojej własności. Natomiast Urząd Miasta, na czele z Prezydentem Miszalskim, próbuje załagodzić walkę o Kazimierz i jakoś udobruchać aktywistów oraz mieszkańców tej części miasta.

Kto zezwolił na zabudowę Kazimierza?
Ożywiona dyskusja oraz protesty mieszkańców i aktywistów już trwają. Nikt jednak nie zapytał o źródło sporu. Czy jest nim właściciel działki? A może firma da Silva planująca wielki hotel w miejscu zabytkowych kamienic? Odpowiedź na oba pytania brzmi: „nie”. Każdy właściciel może (w granicach obowiązującego prawa) robić ze swoją własnością, co mu się podoba. Trudno więc mieć pretensje do Zakonu Kanoników o to, że chce dysponować swoją własnością. Winnych takiego stanu rzeczy należy szukać zupełnie gdzie indziej – w Urzędzie Miasta.
W 2017 roku Rada Miasta Krakowa przyjęła uchwałę ustanawiającą Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego dla Kazimierza (MPZP). To właśnie od tego momentu obowiązują wszystkie przepisy zezwalające na przeznaczenie części kazimierskich kamienic na funkcje hotelowe. Co dokładnie mówi plan?
Jeśli skupimy się wyłącznie na adaptacji istniejących kamienic, to skala możliwości przeznaczenia ich na hotele wcale nie jest taka mała. W obrębie całej dzielnicy (ok. 65 ha) znajduje się szacunkowo 400 – 600 budynków, ale tylko część z nich leży w terenach, gdzie plan dopuszcza funkcję usługową. To daje ok. 120 – 180 kamienic, czyli mniej więcej 20 – 30 proc. całej zabudowy Kazimierza. Po uwzględnieniu dodatkowych ograniczeń (ochrona konserwatorska, istniejąca funkcja mieszkaniowa, brak zgód wspólnot, układ budynku) realnie potencjalnych obiektów, które można przekształcić w hotel, pozostaje kilkadziesiąt (ok. 40–80 budynków).
Plan w wielu miejscach dopuszcza funkcję mieszaną (oznaczaną jako MW/U). W praktyce oznacza to, że na parterze budynku zachowana jest funkcja usługowa, a na wyższych kondygnacjach znajdują się już tylko już tylko pokoje hotelowe.
Urząd przeciwko mieszkańcom?
Uchwalony MPZP dopuszcza więc w miejscu spornych kamienic wybudowanie hotelu. Inwestor działa w granicach prawa, więc wszystkie protesty powinniśmy kierować do osób, które to prawo ustanowiły. I co ciekawe, to krakowscy radni przystąpili do zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego „Rejon ul. Józefa” na Kazimierzu, zainicjowanej przez prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Gdy zmiany w planie zostaną uchwalone i wejdą w życie, walka o Kazimierz powinna się zakończyć, tak?
Nie do końca. Zmiana przeznaczenia obszarów w MPZP niesie ze sobą poważne konsekwencje dla miasta.
„Ewentualna zmiana miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obszaru Kazimierz, uniemożliwiająca realizację zamierzenia inwestycyjnego, spowoduje wystąpienie z roszczeniem odszkodowawczym w stosunku do Miasta” – poinformowała pełnomocniczka inwestora w rozmowie z OKO Press.
W praktyce oznacza to dwie główne możliwości. Pierwsza to żądanie odszkodowania za poniesioną stratę (np. spadek wartości działki lub utracone możliwości inwestycyjne). Druga to żądanie wykupu nieruchomości przez gminę, jeśli korzystanie z niej zgodnie z dotychczasowym przeznaczeniem stało się niemożliwe lub istotnie ograniczone.
Autor: Mateusz Tomanek