

Niedawne referendum dotyczące odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego na pewien czas przyćmiło szerszą debatę o sposobie zarządzania Krakowem. Temat ten pojawił się jednak jeszcze przed 24 maja, gdy przewodniczący Rady Miasta Krakowa zwrócił uwagę na potrzebę zmian w funkcjonowaniu miasta i jego jednostek pomocniczych. Trudno nie odnieść wrażenia, że sami urzędnicy dostrzegają istniejące problemy, zwłaszcza w kontekście roli, jaką pełnią dziś dzielnice Krakowa. Warto więc przyjrzeć się bliżej temu, jak działa obecny system i czy odpowiada on wyzwaniom współczesnej metropolii.

Będąc stolicą, Kraków był miastem nowoczesnym, które mogło pochwalić się wieloma inwestycjami dodającymi prestiżu. Mieliśmy Wawel, potężne mury miejskie, kanalizację i dużą liczbę łaźni miejskich. Dzisiejsze miasta zyskują renomę między innymi dzięki drapaczom chmur. Czy biurowce w Krakowie powinny w końcu stworzyć prawdziwą dzielnicę biznesową miasta?

Bulwary wiślane w Krakowie są na wiele sposobów wyjątkowe i to nie tylko na tle innych polskich miast. Dlatego zapowiadana przebudowa tego traktu budzi wiele emocji. Przede wszystkim pojawią się pytania o zakres prac i wygląd bulwarów po remoncie. Nikt jednak nie pyta o koszty.

Plac Marii Magdaleny w centrum Krakowa ma znów się zazielenić. Problem w tym, że kilka lat temu miasto już go „zrewitalizowało” ograniczając zieleń. Dziś wraca do wcześniejszej koncepcji. To nie jest odosobniony przypadek – podobny schemat widać także na Rynku Głównym, co dobrze pokazuje, jak wyglądają inwestycje w Krakowie.

Kraków jest miastem, które bez wątpienia ma się czym promować. Mamy Rynek, Wawel, Kazimierz, Planty itd. Nie sposób odmówić im uroku, bo Kraków to przecież najpiękniejsze miasto na świecie, ale podobnych miejsc nawet w naszej części Europy jest dużo. A czego nie ma? Nie ma smoków. Ziejący ogniem gad jest (a przynajmniej powinien być) magnesem przyciągającym turystów. Dlaczego jednak parada smoków 2026 trąca taką samą tandetą jak najem krótkoterminowy i próby okiełznania tego zjawiska?