Budżet obywatelski w Krakowie. Co się stało z wybranymi projektami?

Od 2014 roku mieszkańcy Krakowa mogą głosować w ramach budżetu obywatelskiego. Ideą jest oddanie mieszkańcom realnego wpływu na wydawanie części publicznych pieniędzy – tak, aby to oni decydowali, jakie projekty są najpotrzebniejsze w ich otoczeniu i jak powinno rozwijać się ich miasto. Zatem dlaczego tyle projektów z Budżetu Obywatelskiego, które wygrywa później nie powstaje?

Oznaczenia projektów z Budżetu Obywatelskiego - Park Młynówka
Oznaczenia projektów z Budżetu Obywatelskiego – Park Młynówka, fot. Redakcja Kraków Live

Krótka historia BO

Budżet obywatelski (BO) został po raz pierwszy wprowadzony w 1989 roku w brazylijskim mieście Porto Alegre. Jego władze postanowiły oddać mieszkańcom część decyzji o wydatkach i pozwolić im samodzielnie wskazywać, na co powinny zostać przeznaczone publiczne pieniądze. Okazało się to na tyle skuteczne, że budżet obywatelski rozprzestrzenił się na inne kraje, w tym także na Europę.

Do Polski dotarł dopiero w 2011 roku i po raz pierwszy wprowadził go Sopot, początkowo jako eksperyment i forma konsultacji społecznych, ale z czasem zyskał ogromną popularność. W 2014 roku pojawił się także w Krakowie, gdzie szybko stał się jednym z ważniejszych narzędzi angażowania mieszkańców w sprawy miasta. Ostatecznie w 2018 roku budżet obywatelski został wpisany do prawa i stał się stałym elementem funkcjonowania samorządów w całej Polsce.

Papier przyjmie wszystko

Liczby stojące za budżetem obywatelskim są iście imponujące. Z roku na rok miasto przeznacza coraz więcej środków na jego realizację. Dla przykładu w 2025 roku miasto przeznaczyło około 51 mln złotych, a rok później już 54 mln. Co roku do głosowania trafia od 150 do 200 projektów, więc w skali 13-letniej historii BO daje to kilka tysięcy inicjatyw. Problem pojawia się jednak na etapie wykonania zadań. Część z nich trafia do realizacji z dużym opóźnieniem, a część wciąż pozostaje „w szufladzie”.

Koronnym przykładem może być projekt utworzenia Parku Grzegórzeckiego na terenach nieistniejącej już jednostki wojskowej na Grzegórzkach. Pomysł trafił do głosowania już w 2020 roku i zyskał aprobatę mieszkańców. Jednak wciąż pozostaje projektem, który nie może doczekać się realizacji. Parku nadal nie ma, a atrakcyjny teren pozostaje dziki i niezagospodarowany.

I takich projektów jest więcej. Przykładem jest projekt „Park Łokietka II”, który zakładał budowę wielofunkcyjnego boiska. Wartość projektu wynosiła 621 500 zł, ale do budowy nie doszło. Dlaczego? Tłumaczy to Zarząd Infrastruktury Sportowej.

„Zarząd Infrastruktury Sportowej ogłosił dwa postępowania o udzielenie zamówienia publicznego w trybie ustawy na wykonanie robót budowlanych, jednakże zostały one unieważnione, ponieważ oferta z najniższą ceną (1 526 484 zł) przewyższała kwotę, jaką zamawiający zamierzał przeznaczyć na sfinansowanie zadania”.

Inny sportowy projekt, „Pas startowy miejscem spotkań – koszykówka na pasie”, nie został zrealizowany. Powód? „Nie udało się pozyskać wykonawcy do realizacji zadania w ramach posiadanych środków”.

Z braku finansowania nie został zrealizowany projekt „ZIELONY KAZIMIERZ – posadzenie drzew na ul. św. Wawrzyńca” z 2019 roku. Szkoda także niezrealizowanej dotąd ciekawej inicjatywy, która zakładała budowę toru motocyklowo-samochodowego w Krakowie. Projekt trafił pod głosowanie już w 2015 roku.

Dlaczego projekty z BO nie powstają?

Poszczególne projekty nie trafiają do realizacji z trzech powodów. Pierwszym z nich są formalności, takie jak brak uregulowanego stanu prawnego działek, kolizje z miejscowymi planami zagospodarowania czy konieczność uzyskania licznych zgód i pozwoleń. Część projektów zawiera błędne oszacowania kosztów, które często okazują się wyższe, niż zakładano w momencie zgłoszenia projektu. Innym problemem są przeciągające się procedury administracyjne i przetargowe, a czasem również sprzeciw części mieszkańców lub instytucji wobec konkretnej inwestycji.

Budżet obywatelski w innych miastach

Pozostałe duże miasta naszego kraju również mają swoje problemy z realizacją projektów w ramach budżetu obywatelskiego. Dokładne porównanie jest trudne, ponieważ każde miasto ma inne zasady funkcjonowania BO i różną skalę działania. W Warszawie BO jest większy niż w Krakowie, ponieważ w stolicy co roku wybieranych jest kilkaset projektów. Jednak władze nie publikują jednej, zbiorczej liczby projektów niezrealizowanych. Wiele inwestycji ulega przesunięciom, zmianom zakresu lub rozbiciu na etapy. W efekcie formalnie rzadko są one anulowane, ale w praktyce dziesiątki projektów realizowane są z dużym opóźnieniem.

Nieco inaczej wygląda sytuacja w Wrocławiu, gdzie liczba projektów jest znacznie mniejsza, a sam system bardziej ograniczony. Opóźnienia również występują. Jednak skala jest wyraźnie mniejsza niż w Krakowie czy Warszawie, głównie ze względu na mniejszą liczbę inwestycji.

W Katowicach wiele projektów od początku planowanych jest jako wieloletnie, co sprawia, że ich realizacja naturalnie rozciąga się na kilka lat. Oznacza to, że zamiast niezrealizowanych projektów mamy do czynienia z takimi, których realizacja pozostaje w toku przez długi czas. To sprawia, że ich status trudno jednoznacznie ocenić.

Z kolei w Lublinie, mimo mniejszej liczby projektów, również pojawiają się wyraźne opóźnienia. Niektóre inwestycje z poprzednich edycji są realizowane dopiero po kilku latach. Miasto przyznaje, że część budżetu przeznaczana jest na projekty zaległe, co pokazuje, że problem nie znika, lecz przesuwa się w czasie.

Wspólny wniosek dla wszystkich tych miast jest podobny. Budżet obywatelski dobrze działa na etapie wyboru projektów, natomiast jego największym wyzwaniem pozostaje realizacja. Różnice między miastami dotyczą głównie sposobu raportowania. Na przykład w Krakowie problem jest policzalny i widoczny. Natomiast w innych miastach częściej ukrywa się pod postacią wieloletnich opóźnień i zmian w realizacji inwestycji.

Autor: Mateusz Tomanek