20 marca 2026 roku w Centrum Wielokulturowym w Krakowie przy ul. Zabłocie 20 zaprezentowany zostanie raport Obserwatorium Wielokulturowości i Migracji, poświęcony zjawisku, jakim są migranci w Krakowie. Opracowanie powstało na zlecenie Gminy Miejskiej Kraków i koncentruje się na analizie procesów migracyjnych oraz towarzyszących im przemian.

Raport nosi nazwę „Imigranci ekonomiczni i przymusowi w Krakowie w 2025 roku” i pokazuje, kto w minionym roku osiedlał się w Krakowie i w jakich celach. Z informacji wstępnych podanych przez portal Krakow.pl wynika, że Kraków konsekwentnie wzmacnia swoją rolę jako jedno z głównych miejsc docelowych dla migrantów zarobkowych w Polsce. Dane wskazują także, że nasze miasto pozostaje przestrzenią życia dla ponad 32 tys. osób. Przybyli oni przymusowo z Ukrainy, a także ważnym ośrodkiem przyciągającym studentów z zagranicy.
Wśród osób osiedlających się w mieście przeważają przybysze z krajów europejskich, głównie spoza Unii Europejskiej. Jednocześnie obraz ten stopniowo się zmienia. Coraz wyraźniej zaznacza się bowiem rosnąca różnorodność, którą współtworzą także migranci w Krakowie pochodzący z Azji, Afryki oraz Ameryki Południowej.
Migranci w Krakowie
Raport ukazuje, jak zmieniała się populacja cudzoziemców w Krakowie w 2025 roku na tle wcześniejszych lat. Analiza bazuje na aktualnych danych zgromadzonych w różnych rejestrach. Wykorzystano m.in. informacje z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, ewidencje meldunkowe Urzędu Miasta Krakowa, rejestry kart pobytu prowadzone przez Małopolski Urząd Wojewódzki oraz oświadczenia o zatrudnieniu cudzoziemców rejestrowane przez Grodzki Urząd Pracy.
W opracowaniu uwzględniono także najważniejsze cechy demograficzne i społeczno-ekonomiczne tej grupy, wskazano obszary jej największej koncentracji w przestrzeni miasta, a także omówiono status prawny migrantów oraz ich udział w systemie edukacji i lokalnej gospodarce.
Krakowski tygiel kulturowy
Kraków jako miasto, które niegdyś było stolicą państwa, od wieków przyciągał ludzi z różnych stron świata. Dobrym przykładem jest Józef Dietl, wywodzący się z rodziny austriackiej – w jego domu rodzinnym mówiło się wyłącznie po niemiecku. Jednak po przeprowadzce do ówczesnej Galicji nauczył się języka polskiego i z czasem wyrósł na jednego z najwybitniejszych prezydentów miasta.
Ta historyczna otwartość Krakowa znajduje swoje odbicie także dziś, bo – jak pokazuje raport – do miasta przybywa coraz więcej migrantów. Choć mieszkańcy zazwyczaj nie sprzeciwiają się obecności obcokrajowców, zdarzają się sytuacje, które budzą emocje i prowadzą do napięć. Tak było w lutym tego roku, gdy muzułmańska społeczność postanowiła utworzyć na osiedlu Podwawelskim miejsce spotkań i modlitwy, co spotkało się z wyraźnym sprzeciwem części mieszkańców.

Muzułmanie zrzeszeni w Fundacji Al-Fadżr założyli nawet internetową zbiórkę na ten cel, którą jeszcze miesiąc temu wsparło 120 osób. Fundacja wskazywała, że decyzja o utworzeniu nowej przestrzeni dla muzułmanów w Krakowie wynika z coraz większej potrzeby. Chodzi o stworzenie miejsca sprzyjającego budowaniu więzi. Planowane centrum islamskie, obejmujące także salę modlitewną, ma zostać zlokalizowane w jednym z budynków mieszkalnych na osiedlu Podwawelskim.
Oprócz domu modlitwy w miejscu tym przewidziano szeroki zakres aktywności. Obejmują one inicjatywy charytatywne, działania integracyjne oraz zajęcia edukacyjne – w tym naukę języka arabskiego i studiowanie Koranu. Planowana jest także przestrzeń przeznaczoną dla dzieci i całych rodzin.
Protesty mieszkańców
Mieszkańcy osiedla Podwawelskiego argumentują, że nie ma tam po prostu miejsca na dom modlitwy. Trudno dziwić się obawom mieszkańców, którzy chcą, by ich osiedle pozostało spokojne. Krakowian uspokajał Jan Machowski z Urzędu Miasta. Mówił, że „jeżeli ktokolwiek chciałby zmienić funkcję lokalu, czyli utworzyć coś, co nie byłoby zgodne z pierwotną funkcją, musi zwrócić się do nas z wnioskiem o pozwolenie”. Aktualna funkcja to mieszkaniowo-usługowa”.
Mieszkańcy zwracają również uwagę, że w Krakowie są już meczety i podobne miejsca dla muzułmanów, i twierdzą, że więcej nie potrzeba. Czy jest to przejaw ksenofobii wobec wyznawców Allaha? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, wystarczy latem wybrać się na Rynek Główny. Można tam poobserwować turystów z Bliskiego Wschodu, którzy całymi rodzinami w spokoju przechadzają się po ulicach Starego Miasta.
Autor: Mateusz Tomanek